"Niebo kocha szczodrego a nienawidzi skąpca" (chińskie)
Gości on-line: 30    
 
  18 maja 2012 - wschód: 4:52, zachód: 20:27
  Imieniny obchodzą: Alicja, Feliks, Eryk
 
Kasztelański serwis wyborczy 2006
Henryk Bieniasz - kandydat do Rady Miasta Oświęcim

Henryk Bieniasz - lista nr 6, okręg wyborczy nr 4, pozycja nr 10.

Kiedy jako pierwszoklasista przyjechałem wraz z rodzicami do Oświęcimia, był on dla mnie pustym słowem, ale z biegiem czasu zacząłem wrastać w to miasto. Szkoła podstawowa (nieistniejąca już dziś "stara piątka"), później matura w słynnym "Konarze", po drodze szkoła muzyczna - czy dziś ktoś jeszcze pamięta kakafonię dźwięków dochodzącą ze skromnej, szarej kamienicy naprzeciwko dzisiejszej stacji paliw BP? Wraz ze mną dorastało i rozwijało się miasto i choć okaleczone wojenną przeszłością KL Auschwitz - Birkenau ściągało nowych mieszkańców, odradzało się jak Feniks z popiołów.

Największym magnesem były oczywiście Zakłady Chemiczne w szczytowym okresie rozwoju zatrudniające ok. 13 tysięcy pracowników. Ale oprócz nich działało wiele większych jak OZNS czy też mniejszych jak Monopol Tytoniowy zakładów produkcyjnych. Z tym miastem wiążą się moje wspomnienia pierwszych chłopięcych przyjaźni, szczenięcych miłości czyli szalonych, zielonych lat, które później wydają się najpiękniejszym okresem w życiu. Po maturze wyjechałem na studia do rodzinnego królewskiego grodu Krakowa, tam też podjąłem pracę i wydawało mi się że moje kontakty z Oświęcimiem ulegną rozluźnieniu. Ale los lubi płatać figle i w 1976 roku z powrotem stałem się mieszkańcem grodu nad Sołą, podejmując pracę w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, co pozwoliło mi zapoznawać się z problemami gospodarowania zasobami mieszkaniowymi miasta, administrowania miejskimi drogami, zieleńcami oraz zagospodarowywania i utylizowania nieczystości stałych i płynnych. Był to okres kiedy niestety rozwój miasta z powodu wcześniejszej reorganizacji administracyjnej kraju został przyhamowany od kiedy Oświęcim znalazł się w województwie bielskim. Ale w pamiętnym 1980 roku zmuszony byłem poszukać pracy poza Oświęcimiem, ale pozostając jednak jego mieszkańcem. Co więcej, zaangażowałem się w działalność w Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej "Budowlanka" gdzie przez 6 lat byłem członkiem Rady Nadzorczej. Wreszcie w 1990 roku postanowiłem powrócić do pracy w Oświęcimiu a jednocześnie do swojego podstawowego zawodu i zostałem nauczycielem dawnej "ósemki" a dziś Zespołu Szkół Nr 1, gdzie pracuję do dzisiaj.

Rok 1989 przyniósł mieszkańcom Polski, a w tym i Oświęcimia, duże, oczekiwane zmiany społeczne i nadzieję na szybszy, efektywniejszy rozwój. Czy nadzieje oświęcimian spełniły się? Na to niech odpowie sobie każdy z oświęcimian, ale niestety prawdą jest, że ponad 50-tysięczne miasto, silny ośrodek przemysłowy regionu, "skurczyło się" do niecałych 42 tysięcy a po wielu zakładach przemysłowych pozostały tylko wspomnienia. Stanęło również budownictwo mieszkaniowe. Sztandarowy zakład, jakim były Zakłady Chemiczne, zmniejszył zatrudnienie do trochę ponad 3 tysięcy a wpływy do budżetu miasta zaczęły maleć. Nowi, poważni inwestorzy nie chcą się w Oświęcimiu pojawiać, ale cóż w tym dziwnego, skoro przez blisko 10 lat włodarze miasta nie byli nimi zbytnio zainteresowani, bo pieniądze do budżetu miasta płynęły wartkim strumieniem a nie starczyło wyobraźni, iż ten strumień będzie się kurczył. Nie uporządkowano do dziś spraw własnościowych wielu działek na mapach katastralnych, co uniemożliwia sporządzenie całościowego planu zagospodarowania miasta a bez niego o jakimkolwiek rozwoju nie ma mowy. Wydzielona i zagospodorowywana tzw. "strefa przemysłowa" jest zaledwie namiastką tego planu a i stosowane dotąd metody poszukiwania inwestorów nie przynoszą spodziewanych efektów. Wielu mieszkańców może mi postawić zarzut: "czego się czepiasz!? Miasto pięknieje, remontuje się kamienice, szkoły, przedszkola, poprawił się zdecydowanie stan dróg, przez co żyje się nam wygodniej i przyjemniej, rozpoczęła działalność wyższa uczelnia, przez co nasze dzieci nie muszą szukać wykształcenia poza Oświęcimiem". To wszystko prawda, tylko że przeważnie większość tych mieszkańców nie wie, że odbywa się to kosztem zadłużania się miasta a długi jak to długi - kiedyś trzeba spłacać. Z każdym nowym budżetem kwota potrzebna na spłacanie starych długów wzrasta, więc zaciągane są nowe, coraz większe kredyty. Również sport, który dzisiaj jest i to słusznie dumą Oświęcimia, wymaga sporego finansowania, zwłaszcza że dotychczasowy duży sponsor jakim była Firma Chemiczna Dwory, przestał łożyć zarówno na jego rozwój jak i na utrzymanie sportowych obiektów, a jak dotąd nowego, równie hojnego sponsora nie widać.

Zarówno ja, jak i ugrupowanie z którego startuję w wyborach, mamy pomysły jak doprowadzić do przemysłowego rozwoju miasta. Jak doprowadzić do tego żeby nasza zdolna i dobrze wykształcona młodzież nie musiała opuszczać go w poszukiwaniu chleba i że by Oświęcim nie stał się umierającym miastem emerytów. Jeżeli i Tobie na tym zależy oddaj na mnie głos. Pokazałem już że potrafię wprowadzać w życie nowatorskie pomysły jak choćby pierwsze w Polsce profesjonalne klasy brydżowe w Zespole Szkół Nr 1. Jestem zwolennikiem współpracy z każdym, niezależnie od jego orientacji politycznej, komu zależy na rozwoju dziś już mojego Oświęcimia. Zamierzam utrzymywać stały kontakt z mieszkańcami Oświęcimia, reagować na ich bolączki i pomagać w rozwiązywaniu trudnych problemów. Ci którzy mnie znają, współpracowali lub współpracują ze mną, wiedzą że nie są to słowa rzucane na wiatr. Więc jeżeli odpowiada Ci mój program, to daj mi szansę wywiązać się ze składanych obietnic.

Henryk Bieniasz

Moim kandydatem na prezydenta Miasta jest Kazimierz Łakomy.

  powrót