"Lepsze sto druhów niźli sto rubli w kalecie" (rosyjskie)
Gości on-line: 23    
 
  19 października 2017 - wschód: 7:10, zachód: 17:44
  Imieniny obchodzą: Piotr, Michał, Ziemowit
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Wspomnienie o „Wołyniu i Polesiu”

13.07.2016

 

 

Apogeum banderowskiego ludobójstwa na Wołyniu przypadło na dzień 11 lipca 1943 roku. Siedemdziesiąt trzy lata temu na uśpione niedzielnym odpoczynkiem w pierwszych dniach żniw polskie wsie, na wiernych zgromadzonych w katolickich świątyniach spadły pociski, granaty, butelki z zapaloną benzyną, ostrza wideł, kos, noży i siekier.


Halina Ziółkowska-Modła urodziła się w Równem na Wołyniu 30 marca 1924 roku i tam spędziła młodość. Po wojnie została zmuszona do opuszczenia swojego rodzinnego miasta. Uczyła w oświęcimskich szkołach średnich języka polskiego. Po przejściu na emeryturę powołała do życia w Oświęcimiu Koło Terenowe Towarzystwa Miłośników Wołynia i Polesia oraz rozpoczęła pracę redaktorską, wydając osiemdziesiąt pięć numerów kwartalnika „Wołyń i Polesie”.

W ostatnim numerze redagowanego przez siebie pisma pożegnała się ze swoimi Czytelnikami słowami: „Przez dwadzieścia lat spotykaliśmy się na łamach czasopisma „Wołyń i Polesie” wyrażając tęsknotę za utraconą Małą Ojczyzną – Wołyniem. Nostalgia była naszą towarzyszką. „Wołyń i Polesie” pomagał nam ukoić tęsknotę za Ziemią Wołyńską. Dziękuję wszystkim Autorom i Czytelnikom za poświęcony czas na utrwalanie pamięci za Utraconą Ziemią”.

Dążeniem Haliny Ziółkowskiej-Modły, która zmarła w Oświęcimiu 24 kwietnia 2015 roku, podobnie jak i wielu innych Kresowian, było przypominanie o polskiej historii Wołynia i Kresów Południowo-Wschodnich II RP, gdzie podczas drugiej wojny światowej ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 130 tysięcy Polaków.

Apogeum banderowskiego ludobójstwa na Wołyniu przypadło na dzień 11 lipca 1943 roku. Siedemdziesiąt trzy lata temu na uśpione niedzielnym odpoczynkiem w pierwszych dniach żniw polskie wsie,  na wiernych zgromadzonych w katolickich świątyniach spadły pociski, granaty, butelki z zapaloną benzyną, ostrza wideł, kos, noży i siekier.  Nie było obrońców przed ukraińskimi mordercami spod znaku OUN-UPA, bowiem w wielu polskich miejscowościach na Wołyniu pozostały w większości tylko kobiety i dzieci.

Adam Cyra