"Łatwo być szczodrym z cudzej kieszeni" (holenderskie)
Gości on-line: 28    
 
  31 lipca 2015 - wschód: 5:10, zachód: 20:28
  Imieniny obchodzą: Helena, Ignacy, Lubomir
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Zapomniany poeta Wojciech Stanisławski (1924-1942)

11.05.2009

 

 

Podczas odbywania stażu w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, korzystałam z bogatego zasobu biblioteki muzealnej. W zbiorach bibliotecznych natrafiłam na książkę Mrok Nocy wydaną w Toronto w 1989 r., opisującą tragiczne losy rodziny Stanisławskich na tle burzliwych wydarzeń historycznych XX wieku. Na podstawie dokumentów, wspomnień, fotografii zostały odtworzone losy polskiej rodziny: Leonarda i Bronisławy Stanisławskich oraz ich synów Wojciecha i Witolda. Znaczna część książki poświęcona jest Wojciechowi, młodemu utalentowanemu poecie i jego twórczości.

Książka jest wyjątkowa, gdyż zawiera zbiór po raz pierwszy drukowanych wierszy Wojciecha Stanisławskiego, więźnia KL Auschwitz, oznaczonego numerem 31305. Życie młodego chłopca w sposób brutalny zostało przerwane w tym nazistowskim obozie zagłady, kiedy miał zaledwie osiemnaście lat. Jego twórczość poetycka ukazuje niebywałą wrażliwość i ogromny talent pisarki. Wiersze Wojciecha wyrażają patriotyzm i umiłowanie Ojczyzny, a także niepokojące przeczucie nadchodzącej tragedii, które nie było obce pokoleniu żyjącemu w okresie międzywojennym. Wojciech Stanisławski był uzdolnionym humanistą. W jego twórczości pojawiają się teksty o młodzieńczej miłości do ukochanej Hanny Borkiewiczównej, jak również patriotyczne opisy przyrody. Twórczość młodego poety nasycona jest niepewnością i niepokojem egzystencjalnym:

„Życie ma swoje czary i uroki
Lecz te mijają i szybko gasną,
Zostają tylko straszne mroki
I dusze w mrokach gasną”

Ziarno Goryczy, grudzień 1939 r.

Wojciech Stanisławski urodził się w Warszawie 21 sierpnia 1924 r., jego brat Witold cztery lata później. Chłopcy wychowywani byli w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. Ojciec Leonard od młodych lat kształtował synów w tradycji legionowej i kultywowaniu pamięci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Od najmłodszych lat Wojciech zdradzał talent do twórczości poetyckiej, w wieku dziesięciu lat napisał wiersz na cześć Józefa Piłsudskiego. W utworze tym składał podziękowanie w imieniu polskich dzieci za odzyskaną Niepodległą Ojczyznę.

Życie młodego chłopca uległo diametralnej zmianie, kiedy nazistowskie Niemcy zaatakowały granice Rzeczpospolitej, a on wraz z bratem i matką został zmuszony do życia w okupowanej Polsce. Wojciech wraz z młodszym bratem, Witoldem w czasie okupacji kontynuowali naukę na tajnych kompletach w Gimnazjum i Liceum im. St. Batorego w Warszawie. Kontakty z młodzieżą i patriotyczne wychowanie zaowocowało tym, że bracia bardzo szybko zaangażowali się w działalność polskiego podziemia.

Pod koniec 1940 r. Wojciech nawiązał kontakt z jedną z komórek Związku Walki Zbrojnej (późniejszą Armią Krajową). W tamtym okresie praca w konspiracji wojskowej skupiała się na działaniach organizacyjnych, jak również szkoleniach wojskowych. Między innymi na jednym z takich szkoleń odbywających się w mieszkaniu państwa Stanisławskich, 7 listopada 1941 r. gestapo aresztowało braci wraz z grupą młodzieży. Bezpośrednio po aresztowaniu młodzi chłopcy zostali przewiezieni do więzienia na Pawiaku, a tam poddani brutalnemu przesłuchaniu. Pomimo szykan Wojciech jak również Witold mieli nieugiętą postawę, nie wydali nikogo ze swojej organizacji, przetrzymali koszmar śledztwa. Z Pawiaka bracia zostali deportowani do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Witolda przewieziono 16 stycznia, natomiast starszego Wojciecha 18 kwietnia 1942 r. Nieludzkie warunki obozowe dla młodych więźniów okazały się śmiertelnym wyrokiem. Witold zmarł 30 kwietnia 1942 r., natomiast Wojciech cztery miesiące później.

Ojciec chłopców Leonard Stanisławski pod zmienionym nazwiskiem – Zygmunt Sobczański, z racji swojej legionowej przeszłości, przebywał na emigracji w Jugosławii, a potem na placówce służbowej w Palestynie, gdzie na wiadomość o śmierci synów zmarł nagle 18 stycznia 1943 r. Został pochowany na cmentarzu wojskowym w Ramleh, 20 km od Tel- Awiwu. Jedyną osobą z rodziny Stanisławskich, która przeżyła koszmar wojny, była matka chłopców Bronisława, więziona prawie cztery lata w KL Ravensbrück. Po wojnie zamieszkała w Kanadzie.

Książka opisująca losy młodego poety jest wstrząsająca, natomiast zachowane dokumenty w formie korespondencji pomiędzy członkami rodziny są wzruszającym świadectwem miłości, strachu i tęsknoty ludzi sobie bliskich. Mrok Nocy to pełna uczucia oraz żalu historia tęsknoty za światem i życiem bezpowrotnie utraconym. Wyjątkową formą ocalenia pamięci o Wojciechu Stanisławskim - młodym utalentowanym człowieku, było pośmiertne wydanie przez jego matkę wspomnień i wierszy, które wymownie do nas przemawiają. Poezja, chociaż przesycona pesymizmem i rozgoryczeniem posiada swoisty urok. Ukazuje wrażliwego młodego poetę, który wspomina ukochaną Hanię, rodziców i piękne krajobrazy. Sentymentalne wspomnienia Wojciecha, zmącone tragicznymi przeżyciami, mają smutny wydźwięk:

„...Nie będę mógł więcej chwil szczęścia przeżyć
I w cichej zemrzeć starości.”

Szczęśliwy nie będę, czerwiec 1940 r.

Słowa poety okazały się prorocze. Wojciech Stanisławski zgodnie z tym, co przeczuwał, przedwcześnie zakończył życie w KL Auschwitz 28 sierpnia 1942 r., a mógł w swoim życiu tak wiele jeszcze osiągnąć.

Ewa Krupka