"Na podstawie błędu bliźniego mądry poprawia swój błąd" (łacińskie)
Gości on-line: 27    
 
  2 marca 2015 - wschód: 7:25, zachód: 18:26
  Imieniny obchodzą: Halszka, Helena, Radosław
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli GZO nr 6 (1.10.1930 r.)

17.03.2009

 

 

Od redakcji Kasztelanii: kontynuujemy publikację wybranych fragmentów zacytowanych z pierwszych, przedwojennych numerów Głosu Ziemi Oświęcimskiej. Poniżej kilka tekstów z szóstego, datowanego na 1 października 1930 r. Zachowana została oryginalna pisownia tekstów.


Nasza choroba.

Wszystkie przejawy życia społecznego i politycznego ostatnich dni w Polsce, jak rozwiązanie Sejmu i Senatu, uwięzienie kilkunastu posłów, próby demonstracyj stronnictw opozycyjnych okupione dwoma trupami na ulicach Warszawy, rozpisanie nowych wyborów itd., skłaniają do choćby chwilowego zastanowienia się nad przyczynami tych wszystkich faktów.

Po uwolnieniu się od niewolniczych pętów przynależności partyjnej, po wyrugowaniu z siebie wszelkich uprzedzeń i fałszywych ambicyj, po wglądnięciu w swe własne dusze, dojdziemy do źródła owych nieszczęść, naszej choroby. Przekonamy się, że wina tego wszystkiego nie jest ten czy ów poseł, bądź minister, lub to, czy inne stronnictwo, ale winą tego wszystkiego jest nasze nieuświadomienie obywatelskie. Z niego wypływa wszystko. Jakże często słyszymy dziś wołania, że parlamentaryzm nasz jest chory, co zresztą należycie wszyscy odczuwamy, że Konstytucja nasza jest zła, że nie dorośliśmy do demokratycznych form rządzenia się ! ? Niestety, wszystko to bolesna prawda ! Jasnem jest, że maszynista, nie znający należycie swej maszyny, musi ją zepsuć, że nieuświadomiony obywatel wybierze złego posła, że zły poseł machinę państwową popsuje. Tę prawdę widzimy od zarania państwa, a jednak ?...

A jednak nie leczymy źródła choroby, a tylko jej objawy !...

W ten sposób nie uzdrowimy się !

Ani sto nowych wyborów nie poprawią sytuacji, jeśli nie weźmiemy się do zorania swej zachwaszczonej, stępionej wiekową niewolą duszy. To wszystko, co w okresie niewoli, jako pochodzące od ciemiężcy było zwykle narodowi polskiemu wrogie, a przeciwstawianie się obcemu państwu, obchodzenie ustaw, rozporządzeń, uchylanie się od płacenia podatków, służby wojskowej, tworzenie buntów, strajków i t. p. było niejako narodowym obowiązkiem; dziś jest wobec własnego państwa zbrodnią narodową!

Dlatego też w chwili obecnej, kiedy stoimy u wrót nowych wyborów, powinniśmy poznać swe prawa i obowiązki, boć w myśl naszej Konstytucji władza należy do Narodu, czyli do wszystkich obywateli, którzy rządzą przez swych przedstawicieli. A jakże często stosunek nasz do władzy określamy narzekaniem i krytykowaniem, zohydzaniem i podkopywaniem? I zdaje się nieraz, że ci, którzy dawniej byli wobec obcej władzy bardzo potulni i bojaźliwi, dziś na własną władzę najgłośniej wymyślają!...

A dobrze jest pamiętać, że naród ma taką władzę, na jaką zasługuje! Nie pomogą narzekania, ani wymyślania.

One nas kompromitują; one świadczą i przypominają, że analfabeci nie potrafią państwa utrzymać i wzmocnić, że trzeba wznieść się na wyżyny potrzeb kultury i wiedzy obywatelskiej, a wówczas... wówczas naród będzie miał taką władzę na jaką będzie zasługiwał.

Polsce trzeba obywateli (nie partyjniaków!) rozumnych i uczciwych, pracowitych i ofiarnych, bo Polska posiada takie położenie geograficzne, że utrzymać się będzie tylko mogła wówczas, gdy do obywatela będzie mogła się odwołać w potrzebie, a on ten zew zrozumie i odczuje.

W Niemczech kują młoty dzień i noc; praca wre. Niemiecki minister Treviranus zapowiada odwet i zemstę, wyciągając swą łapę na ziemie nasze. Od Wschodu widzimy także brudną, zaciśniętą pięść, niepokojącą ciągle nasze kresowe województwa. Czyż te objawy nie wskazują nam kierunku pracy?... Nakaz, obowiązek tej pracy staje przed nami w chwili, gdy mamy wybrać swych przedstawicieli, ale zdolnych do pracy twórczej, a nie do mącenia w narodzie i pobierania wysokich djet. Takich nam nie trzeba i takich potrafimy przepędzić ! Wybory odbędą się właśnie pod hasłem naprawy naszego chorego ustroju objętego w ramach Konstytucji. Konstytucja nasza nie jest oryginalną, jaka była Konstytucja 3 Maja. Opiera się raczej na ustalonych wzorach konstytucyjnych Europy Zachodniej szczególności wzoruje się na Konstytucji francuskiej. Dwuizbowość władzy ustawodawczej, wybór Prezydenta Rzeczpospolitej przez Sejm i Senat czyli Zgromadzenie Narodowe, możliwość rozwiązania Sejmu przez Prezydenta, odpowiedzialność ministrów wobec Sejmu itp. - przypominają żywo konstytucję francuską.

Konstytucja nasza z r. 1921 napisana w okresie walk o byt narodowy i państwowy, a przedewszystkiem pod kątem nienawiści do osoby Marszałka Józefa Piłsudskiego wykazuje w życiu praktycznem tak wielkie braki, nieścisłości i nielogiczności, że naprawa jej jest naglącą koniecznością i naczelnym postulatem przyszłego Sejmu. Wszelkie, aż nazbyt bolesne nieporozumienia, (prócz innych !) między Rządem a opozycją wynikają właśnie wskutek odmiennej interpretacji naszej wadliwej Konstytucji.

Tak ważna, w związku z czekającemi nas wyborami - Ordynacja wyborcza uchwalona została w lipcu 1922 r. Jedna z najważniejszych cech tej ordynacji jest wprowadzenie systemu t. zw. list państwowych, czyli list kandydatów, zgłaszanych przez poszczególne stronnictwa dla całego obszaru państwa. Celem tych list jest podniesienie poziomu umysłowego Sejmu, przez wprowadzenie ludzi, którzy w swoim okręgu są nieznani, gdyż nie biorą udziału w agitacji politycznej i nie przemawiają na wiecach.

Państwo polskie zostało podzielone na 64 okręgi wyborcze, (okręgi na obwody), przyczem na poszczególny okręg wyborczy przypada 4 - 10 posłów. Na Warszawę, która stanowi odrębny okręg wyborczy przypada 14 posłów. Ogólna ilość posłów do Sejmu wynosi 444, z tego 372 posłów z list okręgowych, a 72 posłów z list państwowych.

Wyborcy nie głosują na listy państwowe, tylko na listy kandydatów okręgowe, zgłaszane przez poszczególne stronnictwa. Podział mandatów w każdym okręgu następuje według systemu d'Hondta (system proporcjonalny) t. zn., że dzielą je między sobą stronnictwa w stosunku do ilości uzyskanych głosów. Natomiast podział 72 mandatów da list państwowych odbywa się w sposób następujący: Każda okręgowa lista kandydatów może zgłosić swoje przyłączenie do jednej z - list państwowych. Następnie sumuje się liczby mandatów, uzyskanych we wszystkich okręgach przez poszczególne stronnictwa i każdemu stronnictwu przydziela się ilość mandatów państwowych, proporcjonalną do ilości uzyskanych przez to stronnictwo mandatów okręgowych w całym kraju. Przytem jest zastrzeżenie, że z list państwowych mogą korzystać jedynie te stronnictwa, które przeprowadziły posłów przynajmniej w 6 okręgach wyborczych.

Z powyższego widać, iż system podziału mandatów państwowych jest korzystniejszy dla wielkich stronnictw i dąży do wzmocnienia tych ostatnich, w celu łatwiejszego wytworzenia większości sejmowej.

W następnym No. „Głosu" zajmiemy się dalszem omówieniem wiadomości na powyższy aktualny temat.

T. M.


PROTEST

miasta Oświęcimia przeciw rewizji zachodnich granic Państwa Polskiego.

Rada Miejska w Oświęcimiu na posiedzeniu w dniu 11 września 1930 r. uchwaliła jednomyślnie uroczysty protest przeciw zakusom niemieckim na całość naszego państwa, a to pod formą rewizji granic, czy też uszczuplenia granic Polski.

Uchwała Rady:

"Obywatele miasta Oświęcimia mają w żywej pamięci czasy plebiscytu i powstania Górnośląskiego i jakkolwiek uchwały koalicji nie przyznały Polsce wszystkich ziem wchodzących w skład naszego państwa, to przecież Naród Polski i Państwo Polskie schyla głowę przed uchwałą tejże komisji koalicyjnej, ufając w sprawiedliwość Bożą, która kiedyś sprawi, że wszystkie przynależne nam ziemie powrócą w całość na Ojczyzny łono. Dziś stojąc ściśle na stanowisku traktatu wersalskiego i uchwał komisji koalicyjnej regulującej granice Polski będąc dalecy od jakichkolwiek zamierzeń zdobycia siłą tego co niegdyś było Polski, tego co było nasze - wołamy pod adresem ministra Treviranusa i pod adresem zachłannego Rządu Niemieckiego "Precz od granic Państwa Polskiego".

Wobec wrogiej nam polityki niemieckiej domagamy się ograniczenia we wszelakich dziedzinach swobód i praw mniejszości niemieckiej w Polsce, żądamy likwidacji towarzystw niemieckich o tendencjach antypaństwowych, domagamy się odebrania debitu zagranicznej prasie niemieckiej, która propaguje rewizję nieruchomości niemieckich, ustawy o reformie rolnej, celem zwrócenia zrabowanej przez niemców ziemi, w prawowite ręce Polskie.

Ufając, że głosy protestu miljonów obywateli polskich pod adresem zaborczych zamierzeń ministra Treviranusa zostaną przez uczciwie myślących i pragnących pokoju obywateli niemieckich życzliwie zrozumiane, przyłącza się społeczeństwo naszego prastarego Grodu do akcji wszystkich miłujących Ojczyznę rodaków w tej myśli, że odkryte zamierzenia krzyżackie dotrą do Genewy i znajdą tam należyta odprawę".

***

W dniu 14 września b. r. przy okazji poświęcenia kamienia węgielnego pod budujący się gmach gimnazjum w Oświęcimiu, odbył się wielki wiec demonstracyjny przeciw zakusom niemieckim na całość naszego Państwa. Pomimo niepogody kilkutysięczny tłum ludności manifestował swoją gotowość do obrony każdej piędzi ziemi polskiej w razie potrzeby. Przemawiali Burmistrz m. Oświęcimia p. Mayzel i in.


Czy powiat Oświęcimski będzie włączony do województwa Śląskiego?

Jak już nieomieszkaliśmy podać w ostatnim numerze „Głosu", w ostatnich dniach coraz uporczywiej krążą wersje o mającem nastąpić przyłączeniu powiatu Oświęcimskiego do województwa śląskiego.

Wersje te znajdują poniekąd potwierdzenie. Według otrzymanych ścisłych informacyj władze centralne rozpatrują projekt rozszerzenia wojew. śląskiego przez przyłączenie powiatów Oświęcim, Chrzanów, Białę, Żywiec i Wadowice do województwa śląskiego.

Obecnie nawet Starostowie otrzymali polecenie zebrania i dostarczenia odpowiednich materjałów dla komisji administracyjnej.

Kiedy to nastąpi narazie nie można przewidzieć. W każdym razie taki projekt istnieje, a w najbliższej przyszłości spodziewać się możemy rozstrzygnięcia.

Sama myśl rozszerzenia województwa śląskiego tak ze względów politycznych jak i gospodarczych zasługuje na pełne uznanie.


Poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę gimnazjum w Oświęcimiu.

W czasie wojny światowej założone zostało dzięki inicjatywie ś. p. dyr. Tobiczyka prywatne gimnazjum, które otaczane serdeczną opieką miasta i powiatu, uzyskało z biegiem czasu prawo publiczności, a przed kilku laty odbyła się pierwsza matura - dotąd wyszło z tego gimnazjum 110 absolwentów. Okazała się konieczna potrzeba wybudowania osobnego gmachu i dzięki staraniom ks. kanonika Skarbka, tudzież wielkiej ofiarności miasta i gmin okolicznych (gmina Babice ofiarowała na ten cel bezpłatnie wielki plac pod budowę) przystępuje komitet do budowy i w niedzielę 14 września b. r. odbyło się poświęcenie kamienia węgielnego. Zagaił uroczystość podniosłemi słowy ks. Kan. Skarbek poczem przemawiali pp. Starosta Zarzecki, dyr. Rymwidzki, inspektor Masłowski i burmistrz Mayzel - oddając hołd pamięci założyciela ś. p. dyr. Feliksa Tobiczyka.

W czasie uroczystości zebrano na cele budowy kwotę zgóry 5000 zł. Dla miasta i powiatu budowa tego gmachu jest ponad wszelką wątpliwość ogromnej doniosłości.


Skandaliczna gospodarka w Spółdzielni budowy domków uchodźców w Przecieszynie.

Apelujemy do Władz o wglądnięcie w dziwne machinacje b. posła p. Nosala w tej Spółdzielni. A może powinien zainteresować się tą sprawą Pan Prokurator? Nie można dopuścić do zaprzepaszczenia majątku, który Państwo darowało uchodźcom śląskim.

Od jednego z członków założycieli Spółdzielni budowlanej w Przecieszynie otrzymujemy zażalenie na skandaliczną gospodarkę w Spółdzielni prowadzonej przez b. posła p. Nosala, które zamieszczamy z nadzieją, iż władze zainteresują się tą sprawą i niedopuszczą do zaprzepaszczenia majątku-darowizny Państwa i szlachetnego ofiarodawcy.

W roku 1920 po smutnym rozstrzygnięciu sprawy Śląska Cieszyńskiego przez Radę Ambasadorów, nie mogąc wrócić w rodzinne strony pewna część uchodźców zamieszk. w barakach oświęcimskich otrzymała pracę w Państw. kopalni węgla w Brzeszczach. Wobec braku mieszkań kopalnianych zmuszeni byli chodzić codziennie pieszo do prac z baraków do Brzeszcz, co ze względu na przestrzeń 9 klm. i ciężką pracy kopalnianą, w dodatku, że byli to przeważnie ludzie starsi - przedstawiało wiele trudności i było dla nich zbyt męczące.

W tych warunkach zaczęto myśleć a budowie własnych domków, na które Państwo przyrzekło udzielić długoterminowych pożyczek. - Zwrócono się więc do Arcyksięcia Karola Stefana w Żywcu z prośbą o sprzedanie po cenach możliwie zniżonych gruntu w pobliżu Kopalni, na budowę domków robotniczych dla uchodźców.

Po długich staraniach, dzięki poparciu ze strony Komitetu Obrony Praw Śląska Cieszyńskiego, na czele którego stali ówczas pp. Burmistrz Mayzel i Dyrektor Orłowski Arcyksiążę Karol Stefan darował 27 morgów gruntu w Przecieszynie dla zasłużonych w pracach narodowych i plebiscytowych uchodźców, co sobie zresztą zastrzegł w akcie darowizny.

Zdawało się, że w tych warunkach myśl budowy domków robotniczych dla uchodźców urzeczywistni się tem więcej, że Państwo darowało również 4 baraki w Dziedzicach na materjał (wartości 16 tys. złotych) i udzieliło koncesję na trafikę, która rocznie przynosi dochodu 1.500 zł.

Wszystko to otrzymano dzięki staraniom - jak wspomnieliśmy wyżej pp. Burmistrza Mayzla i Dyr. Orłowskiego.

Niestety w r. 1922 w czasie wyborów do Sejmu wypłynął na powierzchnię wówczas kandydat na posła z listy P. P. S. p. Nosal i wobec panującego wówczas nastroju „precz z burżuazją"! stanął na czele Spółdzielni. - I teraz rozpoczęła się „radosna twórczość". Baraki w Dziedzicach rozebrano, materjał zwieziono do Przecieszyna i zaczęto „budować". - Wybudowano wszystkiego 3 domki pod dach i 2 fundamenta, które się już rozsypują, bo nie są dokończone.

Natomiast p. Nosal wybudował sobie dom przy Kasie Chorych (a może zdrowych?) w Brzeszczach i na interwencję członków Spółdzielni co do gospodarki w Spółdzielni wyraził się wobec pewnych osób, że ją zniszczy, aby nie oddać w inne ręce! (Czy tak powinien postępować obrońca ludu? - od Red.)

Na budowę zaciągnięto pożyczkę w Województwie (z funduszów dla uchodźców) w kwocie zł. 14.000. - udziały członków 15.400 zł., a wybudowano 3 domki (niedokończone!), których wartość oszacowana została przez fachowców (P. Inż. Samołyka z Oświęcimia) na 12.000 zł. A gdzie reszta?

Drzewo z rozebranych baraków gnije od 5 lat na polu nawet nie przykryte.

Przy rozdziale parcel Nosal kierował się tylko przynależnością partyjną do P.P.S., udzielając parcele osobom nie mającym nic spólnego z uchodźcami, czechofilom i takim, którzy gdy byli pijani powybijali okna, narobili długu i ucichli do Polski, ale na Śląsku nie należeli do żadnych polskich stowarzyszeń, a dzieci posyłali do czeskich i niemieckich szkół, a nawet jak krążą pogłoski czeskiemu pałkarzowi(??).

Natomiast zasłużeni naprawdę dla spraw Śląska parcel albo nie otrzymali albo też im odebrano.

Aby się przekonać o prawdziwej działalności wystarczy przeglądnąć jeszcze książeczki udziałowe członków, które są w kolumnach cyfr powyskrobywane i naklejane (?).

Treść niniejszego zażalenia nie wymaga dalszych komentarzy - mówi chyba sama za siebie.

Oto jest radosna twórczość jednego z tych, którzy mają czelność obwoływać się obrońcami ludu!

Ufamy, że władze wglądną w gospodarkę Spółdzielni budowlanej w Przecieszynie i winnych pociągną do odpowiedzialności, gdyż nie można dopościć do zaprzepaszczenia do reszty majątku, darowanego przez Państwo i szlachetnego ofiarodawcę bohaterom Śląskim.

Domagamy się również rozwiązania Zarządu Spółdzielni i ustanowienie Komisarza rządowego. § 35 Statutu Spółdzielni opiewa, że jeżeli okaże się z bilansu, iż połowa kapitału udziałowego została stracona - to na porządku obrad najbliższego walnego zgromadzenia powinna być sprawa dalszego prowadzenia względnie zlikwidowania Spółdzielni. To nie nastąpiło. A jak nam wiadomo Spółdzielnia w Przecieszynie niema zapasu z udziałów, a do tego jeszcze 14.000 zł. pożyczki zaciągniętej z Województwa. Na wykończenie wybudowanych domków potrzeba około 10.000 zł.

Do czego doprowadza partyjniactwo!


Zjednoczenie wygnańców i uchodźców ze Śląska Cieszyńskiego nareszcie nastąpiło.

Po długotrwałych naradach w dniu 21.IX.1930 r. na ogólnem zebraniu wygnańców i uchodźców ze Śląska Cieszyńskiego nastąpiło złączenie obu organizacji w jedną wspólną, pod nazwą "Związek Uchodźców ze Śląska Cieszyńskiego", ze statutem wygnańców, tylko że zmieniono nazwę "wygnańców" na "uchodźców".

Przebieg zebrania był naogół spokojny. Jedynie wystąpienie p. J. Sasuły z którego wynikało, że członkowie obydwóch dawnych związków dzielą się na dwie kategorje, mianowicie, "dobrych" i "złych" - wywołało u jednych wesołość u drugich oburzenie. Według jego zapatrywań do grupy ludzi „złych" zaliczyć należy wygnańców, gdyż - jak oświadczył czesi wypędzali tylko ludzi „złych".

Rzeczywistość jednak wskazuje na coś całkiem innego. Ludzie „źli" nie wchodzą w kolizję z prawem - czego jednak o ludziach nazwanych przez niego „dobrymi" powiedzieć pod żadnym względem nie można.

Trudno tłumaczyć rzeczy niezrozumiałe, pragniemy jednak zwrócić uwagę na to, że, jesteśmy w Oświęcimiu gdzie niema „Nordmarku" ani „Schuvereinu" i nie pozwolimy ludzi zasłużonych i oddanych Ojczyźnie szkalować i krytykować.

Do nowego Zarządu wybrano pp. Pociechę, Potocznego, Niezgodę, Dudę, Dzięgla, Razowskiego, Kwintę, Buzonia i Zgraję. Komisja rewizyjna składa się: Bąk, Kruk, Kowalik - sąd rozjemczy: Razowski, Zamojski, Rybak, Niezgoda i Pach.

Uchodźca.

Spełniły się więc nasze przypuszczenia, że istniejące zaognienie da się na drodze kompromisu załagodzić.

My ze swej strony życzymy nowemu zarządowi Związku jaknajpozytywniejszej pracy dla dobra ogółu uchodźców ze Śląska Cieszyńskiego.

Redakcja.


Czyżby nareszcie miała nastąpić projektowana od dawna budowa kolei
Żywiec - Kęty - Oświęcim?

Według otrzymanych z dobrze poinformowanego źródła informacyj, ciągnąca się od wielu lat sprawa budowy kolei Żywiec - Kęty - Oświęcim ma wkrótce znaleźć swoje urzeczywistnienie.

Jak nas informują - sprawą tą zainteresowały się ostatnio władze centralne i jest obecnie przedmiotem studjów.

Zamierzona budowa kolei ma szczególniejsze znaczenie dla naszego miasta i powiatu, a to z wielu względów.

Powiat łącznie z miastem jest rolniczo-przemysłowy, a ponieważ proponowana kolej biegnąć będzie przez środek powiatu, służyć ona będzie nietylko do przewozu osób, dla których stanowi to obecnie pewną niedogodność, że oddalenie od najbliższej stacji kolejowej Oświęcim względnie Zator jest stosunkowo dość znaczna, ale także przewóz i wywóz płodów rolniczych i przemysłowych napotyka na te same trudności. Dotyczy to szczególnie dowozu węgla, po który niektóre miejscowości dojeżdżać muszą furami aż do Brzeszcz.

Jak wiadomo według opinji geologów Dr. Petraschka (Wiedeń) i Dr. Michalisa (Berlin), a także Bartoneca została oznaczona zupełnie ściśle granica wschodnia Zachodnio - Małopolskich terenów węglowych (zagłębie węglowe oświęcimsko - chrzanowskie), gdyż kończy się ono koło Krzeszowic biegnie dalej ku Bielanom, gdzie nagle następuje zwrot w kierunku południowo-wschodnim od Tyńca ku Wadowicom - stąd idzie przez Komorowice ku Białej, gdzie spływa się z zagłębiem morawsko-ostrawskim.

Poza wymienioną granicą węgla wcale niema i dlatego też podjęte przed kilkoma laty przez gminę krakowską kosztowne wiercenia w okolicy Liszek nie dały żadnego rezultatu, narażając gminę krakowską na poważne wydatki. Na tym to terenie znajduje się już obecnie w pełnym ruchu kopalnia w Brzeszczach (pow. Oświęcim), zaś na ukończeniu są nowe kopalnie w Jawiszowicach i Spytkowicach. Dla wyczerpania tej uwagi wypada nadmienić, że prawo poszukiwania węgla w naszem powiecie będące w czasie wojny w posiadaniu rodziny Schlutiusów przeszło obecnie na Państwo Polskie, a przy wierceniach próbnych dokonywanych jeszcze przez Schlutiusów natrafiono na godne odbudowy pokłady w wielu miejscowościach powiatu Oświęcimskiego, jak w Polance Wielkiej, Starych Stawach, w Łękach, w Porębie Wielkiej, a także w Brzezince pod Oświęcimem. Wychodząc z tego stanowiska, że tut. zagłębie jest dalszym ciągiem Górnośląskiego zagłębia węglowego - jest wskazanem, ażeby administracja wszystkich terenów węglowych zjednoczoną była w jednych rękach, zaczem zagłębie Górnośląskie, Dąbrowskie i Oświęcimskie, po uzyskaniu nowej kolei Żywiec - Kęty - Oświęcim, będzie mogło być wygodnie administrowane do czego właśnie się przyczyni mająca się wybudować wspomniana nowa kolej.

Pozatem jak wiadomo jest na ukończeniu budowa zbiornika wodnego w Porąbce kolo Kęt. Zbiornik ten ma na celu nietylko uprzemysłowienie powiatu, ale przecinać będzie urocze w stronie Kęt okolice, zwane słusznie „Polską Szwajcarją".

Po ukończeniu budowy tegoż zbiornika zostanie tedy uprzemysłowioną rzeka Soła, a wielki przemysł koncentrować się będzie z natury u ujścia tejże rzeki do Wisły pod Oświęcimem. Jak wiadomo, proponowana jest w Dworach pod Oświęcimem budowa portu na Wiśle, dokąd dojeżdżać będzie projektowana właśnie kolej Żywiec - Kęty - Oświęcim. Jak doniosłe znaczenie będzie mieć ta sprawa dla naszego miasta nie potrzeba udowadniać, gdyż tą drogą wodną dostać się będzie można aż do Gdańska, względnie skoroby powstał kaał z Koślina przez Katowice, Mysłowice do Przemszy, a stąd do Oświęcimia, co również jest dla budowy wspomnianej kolei lokalnej ogromnego znaczenia i odegrać będzie ona musiała w przyszłości bardzo ważną rolę.

Poza omawianem zagłębiem węglowem jest już obecnie wielki przemysł u nas dość rozwinięty.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że po uprzemysłowieniu rzeki Soły powstaną dalsze fabryki i to przeważnie w okolicy miasta Oświęcimia.

O ile z planów w mowie będącej kolei lokalnej Żywiec - Kęty - Oświęcim jest nam wiadomem, ma stanąć dworzec kolejowy w Oświęcimiu przy ul. Zatorskiej, skąd wejdzie na główny szlak kolejowy Zebrzydowice - Oświęcim - Kraków, względnie na szlak kolei Górnośląskiej prowadzącej z Oświęcimia do Katowic, względnie spłynie się w Oświęcimiu z odnogą kolejową Oświęcim - Skawina. Wtedy dworzec towarowy znajdujący się w Oświęcimiu w oddaleniu około 2 klm. od miasta zostanie automatycznie przeniesiony na dworzec Oświęcim ul. Zatorska i ustanie trudność dowozu obecnego towarów do miasta. W pewnym stopniu, a może kiedyś i w zupełności przeniesie się także ruch osobowy z dworca do miasta.

Po wybudowaniu tej kolei dziatwa szkolna z wiosek okolicznych grawitowałaby do Gimnazjum w Oświęcimiu, co przedstawia dla nas pewne znaczenie, a pozatem ludność z powiatu miałaby ponad wszelką wątpliwość dogodniejsze połączenie koleją aniżeli obecnie furmankami w szczególności przy załatwianiu swych interesów w Starostwie, Wydziale Powiatowym, w Sądzie, w Kasie Skarbowej, a także przy dowozie swych towarów na targi i jarmarki w Oświęcimiu.

Jak z przedstawionego stanu rzeczy jest widocznem budowa wymienionej kolei Żywiec - Kęty - Oświęcim ma dla naszego miasta ogromne znaczenie i jaknajrychlejsze rozpoczęcie budowy tejże leży nie tylko w interesie naszego miasta i powiatu, ale także w interesie całej tej połaci naszego kraju.


JAN NEP. GĄTKOWSKI.

Rys dziejów byłego księstwa oświęcimskiego i zatorskiego.

CZĘŚĆ II.

Obyczaje i Bogosłowie ludu naszego od r. 500 do 907 - 407 lat.

Pierwotne objawienie się Boga u wszystkich narodów, wyjąwszy Żydów, wnet się wyrodziło i przeistoczyło. Zwykle obraz niewidzialnej istoty upatrywano w stworzeniach mających wpływ na przyrodę. Takiemi stworzeniami były: słońce, księżyc, grom, ogień i woda. Słońce, że oświeca świat cały, czczono pod nazwą Światowida, a ponieważ jest tak jasne, że razi promieniami, nazwano je obliczem świętem, Swentowidem. Postać tego bożyszcza kuto z kamienia z głową promienistą i czterema na strony świata patrzącemi się twarzami. Księżyc, że oświeca ziemię i patrzy na nią, czczono pod nazwą Ziemowida.

Jak u Persóvv był Bóg jasny, który walczył z czarnym, (dzień i noc) tak u naszych Słowian były bożyszcza dobre i złe, Bielobogi i Czernobogi. Liczne ślady w bogosłowiu naszych przodków przekonywują iż mieli związki z lndjanami.

Persyjskie Chod, słowiańskie Wod, Wódz, było bożyszczem wojny. Rozgniewanego Boga zwano Perunem. Prowen (prawo) czczony był bez posągów w świętych gajach, kiedy kapłan lub kniaź zagajał wiece czyli sądy. Radogost (niby rad gościom, czeski Rübezahl) był opiekunem ludzi i gości i stał między bogami światła i ciemności. Żywie (Szywa) z głową tura, wystawiał żywotną siłę ziemi, podobnie jak tur u Indyjan, a czarny wół Apis u Egipcjan. - W jednem bożyszczu uważano nieraz dobre i złe prżyrnioty a podług nich nadawano im różne przydomki. Gniew bogów łagodzono paleniem wołów i inszych zwierząt, lub zabijaniem dziewcząt młodziutkich i starców zgrzybiałych, tudzież paleniem wdów żyjących razem z mężami zmarłymi, podobnie, jak to się jeszcze w Indyjach dzieje.

Żywie, gdy znaczyło powrót letniej pory i urodzajów, nazywano Rodziwą i czczono ją po górach. Żywie Słowian miało związek z bóstwem Krewnik i Pikłos. Gdy wiosna nadeszła, a dzień się z nocą zrównał, obchodzono święto Turzyce. Tur, czyli bawół wyobrażał żyzność ziemi zbudzoną przez słońce. Polewali się w ten czas wodą, albo się do wody wtrącali, i uderzali zielonemi prętami (kaciałą) na przypomnienie kąpieli wiosennej i zieloności gajów. U naszych mieszkańców zachował się ten zwyczaj do dziś dnia, pod nazwą śmigus.

W czasie przesilenia latowego wielka uroczystość przypadała pod nazwą Sobotka i Kupała. Nigdzie bowiem nie utrzymuje się zwyczaj palenia ogniów po kraju zwanych Sobotkami tak silnie jak w obwodzie Wadowickim. Przez całą wiosnę przechowują parobczaki zużyte miotły do tego obrzędu, który tam w całej swej mocy dotąd się utrzymuje. Palenie Sobotek odbywało się na cześć Światowida. Zapalano wtedy ognie, zbierano zioła, polewano się wodą (skąd Kupała czyli kąpiel), bo i słońce i księżyc się czyszczą. Ognie zapalone przypominały zwvczaje u Persów czyszczenia się przejściem między dwoma ogniami.

Podczas Sobotek skakano przez ognie i śpiewano i tańczono z wszelką oznaką radości, a najwięcej obierano sobie góry na ten obchód (Zamkową górę w Ośmięcimie, Babią górę w Karpatach). Z bożyszcz ziemskich znano Bogunki, Ogienki, Topielce, Zmoki, czyli smoki (germańskie Krake) Skrzoty, Strzygi, Strzygonie, Wilkołaki, Wilę, Dżumę, (śmiertelnicę). Łado (piękność) Waligóry, Kruszykamienie, Wyrwidęby, Perstuki czyli Krasne ludki, Zmory i wiele innych. Na koniec najwyższy Czernobóg, czyli czart, w postaci kozła lub wilka odbierał część swoją. Zresztą wierzyli także w nieśmiertelność duszy i w istotę wieczną, którą ogólnie Boh, Bóg nazywali. Wszystkie te bożyszcza czcili z początku na polu otwartem, później budowano im świątynie, ale bardzo rzadko. Starcy byli kapłanami oraz i sędziami.

Święta dla ówczesnych pogan były osady: Oświęcim, gdzie na górze zamkowej czczono Światowida, Biorun dawniej Perun, (Berun), gdzie czczono Peruna, wioska Piekło, gdzie przy Ujściu Soły do Wisły w gajach świętych oddawano cześć Pikłosowi; bożyszczu piekła, Wadowice, gdzie kapłan Władyka rozstrzygał sprawy, Żywiec, gdzie odbywano święto Turzyce. Do dziś dnia prowadzą tam chłopcy kolędujący obok jasełek udanego tura, kozę lub kobyłę. Sucha gdzie czczono światło. W tych miejscach lud się gromadził, składał ofiary, a potem wspólnie zagajał obrady.

Kraina nasza przedstawiała na ten czas wcale inny obraz jaki teraz ma, Lasy, bagna, jeziora, topieliska liczniejsze były niż teraz. Czyliż nie powstało imię Poręby od zrębów. Monowice od manowców, Brzezinka i Brzeszcze od brzeziny, Trzebinia od trzebienia, Stawy od stawów, Kęty od kątów, Dąbrówka od dębów, Graboszyce od grabów Inwald, Berwald, od lasów, Lipnik od lip, Olszyny od olchów, Zaborze od borów ?

Zwierza dzikiego była ogromna moc i dostarczał wielką ilość mięsiwa, futer i skór.

Gminowładstwo naszych mieszkańców było osobliwe i składało się z drobnych osad nad rzekami wśród borów i równinach. W tych to miejscach przodkowie więcej polowaniem i rybołóstwem się zatrudniali, niż uprawą roli. Kiedy przymuszeni byli dla rozszerzania siedzib inne sobie obierać miejsca, zaprzęgali do pługa parę wołów, czarnego i białego i oborywali granicę osady, co się nazywało zagonem, miejsca zaś za linją leżące nazwano wygonem. Każda wieś wolna nazywała się swobodą (słobodą) a do niej należał las święty (Zaborze) nazwany rokiem, uroczyskiem, gdzie odbywały się sądy czyli roki. Obok niego było ogrodzisko (Grojec) czyli miejsce górą zawarowane, dla schronienia się podczas napadów. Oprócz tego każda wieś miała swoje zgliszcze, czyli cmentarz, gdzie trupów palono i popioły i żale w ziemi zakopywano. Gmina obrabiała wspólnie swe pola, i rozdawała grunta po śmierci właściciela. Sprzęt i dobytek tylko syn brał po ojcu. Takie były obyczaje przodków naszych.

Teraźniejsi mieszkańcy b. księstw orzeczonych dzielą się na główne dwa pokolenia: na pokolenie Lachów i Górali (powstałych ze zlewu Chrobatów z Jazygami). Potomstwo Lechitów czyli Lachów osiadło wśród lasów na nizinach kraju od Karpat aż po Wisłę rozległych, Górale zajęli góry i wąwozy Karpackie. Mieszkańców tych nizin zowią mylnie Mazurami, a to z przeciągania i nieczystości języka polskiego, jakim się cechuje djalekt mazurski, lecz rozważywszy tę ważną okoliczność, iż po dziśdzień Górale mieszkańców nizin, nie inaczej jak Lachami, a ci zaś Góralów Jackami przezywają, wyjaśnia się prawdziwa nazwa mieszkańców do Mazowsza nie należących.

Mieszkańcy b. księstw Oświęcimia i Zatora odznaczają się, jak ich przodkowie, łagodnem usposobieniem życia, prawdziwą nabożnością, i szczerem otwartem sposobem mówienia. Tu w tym zakątku jeszcze kwitnie wiara przodków, Świątynia Boża i kapłan jest w poszanowaniu, a na religijności opiera się poczciwy charakter. Zdarzają się wprawdzie, jak wszędzie niejakie wyjątki, ale te wyjątki nie są atrybucją ludu naszego, tylko raczej skutkiem wpływu na ich charakter ludu obcego. Oświęcimianin i Zatorzanin wykonywa ściśle nakaz kościelny. Modlitwa, post, dawanie jałmużny jest ich ulubionym uczynkiem. Nabożeństwa kościelne odprawiają sumiennie. Święta i uroczystości odbywają przyzwoicie i skromnie. Z odległych wiosek przychodzi lud na jutrznię Bożego narodzenia o północy do kościoła, a w dniu pierwszego święta niema ani jednego mieszkańca, wyjąwszy słabych któryby nie wysłuchał naraz trzy msze święte. Podczas Wielkanocy nie ima się z nich nikt brać do ust, coby nie było święcone, a po skromnem spożywaniu tego, co dom ma, idą gospodarze w pole, by skropić swoje zagony wodą święconą. Gościnność i prostoduszność znajdziesz w domu każdego.

Jako potomkowie starodawnych Słowian są oni ogólnie skromni, mało mówiący, namyślni, rozważni, wytrwali, a obok tych przymiotów łączą wielką odwagę, za słusznością się ujmującą. Urazy odpłacają sarkastycznemi słowy, lub dowcipem rączym i trafnym. Podczas wesela lubią muzykę, śpiewy i tańce. Narodowym tańcem był niegdyś u nich Smyk, Młyniec, Obertas, później Drabant i Kurant, teraz zwykle Walc, Mazur, Krakowiak i Polonez. Wyższe stany stosują się do obcych tańców i zabaw.

Znakomitą cechą ich słowianizmu jest to, że się nie wiele trudnią rzemiosłem, raczej bowiem wolą się zajmować uprawą roli, niż szukać w rękodzielnictwie zarobku. Przyzwyczajeni do małych potrzeb, nie znają wykwintności potraw i z tego powodu posiadają wszystko, czem głód zaspokoić mogą.

Oddani gospodarstwu pracują żwawo i zręcznie. Przez całe lato brzmi po tej krainie śpiew pastuszki nucącej krakowiaki własnego utworu, jak gdyby chciała zwrócić uwagę na ową piosenkę,

A w małej naszej krainie
Bujna niwa, chłodny gaj,
Słowik nuci, Soła płynie,
Odszukajcież taki raj.

Ej, ta Soła, co wesoła,
Tu i ówdzie kradnie snop,
Lecz rozdaje chleb dokoła
Za jeden snop -- jest sto kop!

Wieśniacy ubierają się latem w płótnianki białe (górnice), w zimie zaś w sukmany granatowego koloru z wypustkami czerwonemi. Koszule wiążą u szyji spinkami, a w miejscu bioder otaczają je pasem rzemiennym, w któren także pieniądze chowają. Głowę nakrywają kapeluszem lub wysoką czapką baranią. Okryciem nóg są krótkie płócienne spodnie i buty. Kobiety ubierają się w delikatniejsze płótnianki i koszule cieńsze, które zakrywają ....... i spódnicami różnego koloru. Na głowie wiążą chustki białe. Dziewczęta nie zakrywają głów. Ładnie uczesane i w jeden warkocz splecione włosy, są ich ozdobą. Tak kobiety jak dziewczęta noszą osobliwsze buty z obcasami prawie na przegięciu stopy leżącemi.

Malowane na cerwono
Mam korecki jak wrzeciono,
I zwyrtnę się i wyskocę,
Bo ja se dziewcę ochoce!

Górale, potomkowie najdawniejszych Słowian, żyją w Karpatach. Ci ludzie przez większą połowę roku widzą śniegi koło siebie, skąd nazwa białych Chrobatów. Latem pasą po połoninach stadla bydła i owiec. Jest u nich wielka obfitość mleka, masła, sera, bryndzy i żentycy, którą piją osoby chore. Jedni trudnią się łowem ptactwa, drudzy wyrabianiem sprzętów drewnianych, inni tkaniem płótna, lub grubego sukna, znów inni smażą sok jałowcowy, wyrzynają fajki jałowcowe, wyprawiają hubkę lub drutują garnki. Ze szczytu Karpat widzi góral pod sobą niwy daleko zasiane, i biedą trapiony szuka pożywienia i zarobku u braci bogatszych. W spodniach opiętych, ciemną okryty burką (gonią), góral w chodakach (krypciach) lekko. skacze i spuszcza się z wyrobem swoim w równiny, obracając się za handlem i zyskiem. Toporek na długim trzonku, to jego zwyczajna broń. Tak przed stu laty ci górale, opryszkami zwani, nieraz pod śmiałym hersztem (Doboszczukiem i Ondraszkiem) łupili i napadali. Bandy zbójeckie znikły, lecz dotychczas góral ubogi narzeka: że w Bieszczadach początek wody, a koniec chleba.

Poeta o góralach tak śpiewa:

Czeladź górska to nie podła,
Lud wysmukły niby jodła,
Niby górski potok szybki,
Jak ptak Iekki, jak pręt gibki,
Strój ma krótki, podkasany,
Topór jasno nabijany,
A sam wszystek wełną odzian.

Ziemia jego mało rodzi,
Więc też szumno człek nie chodzi.
Gdy opędza zimę snopkiem,
Idzie w równie za zarobkiem.
Do topora lud to sprawny,
A do kosy jaki sławny!
Taki wesół i ochoczy,
Gdy na kośbę w równie rusza,
Tak przyśpiewa i wyskoczy,
Jaka to tam w tańcu dusza!

Nad Wisłą mieszkają Flisy. Rzeka Wisła staje się tutaj przez ujście weń kilku rzek już nieco spławną. Flisy odznaczają się wytrwałością życia na wodzie, zręcznością łowienia ryb, tudzież umiejętnością pływania i spławiania statków (galaków) po Wiśle. Czem Kozak na czajce, tem Fliśnik na łodzi. Krom handlu i flisostwa, trudnią się oni także przemytnictwem towarów zakazanych, do czego są odważni i sprytni. Dla flisaków istniały niegdyś prawa, iż każdy od siebie płacił po groszy dwadzieścia, prócz tych którzyby na statkach szlacheckich płynęli, a ich poddanymi byli, takowi by!i od opłaty uwolnieni. Dowódcę swego zwą sternikiem, a ten każe im statki tu i ówdzie przybijać do lądu. Flisy lubią się ubierać w żupan granatowy i takąż kamizolę z wypustkami czerwonemi, reszta ubioru ta sama, co u mieszkańców dolin.

Życie opędzają strawą pojedyńczą:

Choćbyś mu stawił najlepszą zwierzynę,
Przed się on woli flisowską jarzynę (krupy hreczane)

lecz żyjąc na wodzie:

Już kiedy flis zasmakuje komu,
Ten ci na wiosnę nie zostaje w domu

lubią się posilać trunkiem.

Otóż to są potomkowie owych Słowian dawnych, co przed kilkunastu wieki w tej krainie jako prosty, wojenny naród osiedli i napady różnych natarczywych ludów, mianowicie: Antów, Gotów, Gepidów, Hunów, Hazarów, Obrynów, a na koniec Madiarów --- mężnie odpierać musieli. Większa część tych ludów usunęła się ku Morawie, dalej ku Dunaju, gdzie ich rzymscy cesarze przyjęli i osadzili. Na koniec zajęli wszystkie równie naszej krainy Lachy, a pozostała część dawniejszych Słowian uszła w góry Karpackie gdzie dotąd żyje.

(D. c. n.).


Jak T. U. R. wychowuje młodzież.

Pomimo oświadczeń niektórych działaczy socjalistycznych, jakoby organizacja młodzieży Tow. Uniwersytetu Robotniczego była apolityczną i bezpartyjną, a miała na celu szerzenie oświaty wśród mas, jest wierutnem kłamstwem, albowiem czyny wykazują wręcz coś przeciwnego.

Tow. Uniw. Rob, czyli T. U. R., jak to w skróceniu tę organizację nazywają jest partją polityczną młodych, podobną do Obozu Wielkiej Polski (O.W.P.) i ma na celu przysposobienie nowych kadr agitatorów dla P.P.S. C.K.W. i jej kandydatów na posłów, oraz prowadzić walkę do opanowania różnych wieców podczas wyborów, jak wykazują nam wiece Centrolewu w Krakowie i innych miastach polskich.

Praca wewnętrzna opiera się na odczytach treści partyjnej, zapominając o różnych mniejszościach, kapitalistach w kraju, którzy naprawdę gnębią polskiego robotnika. Nie dziwi to więc, że młodzieniec czy panna, po takiej szkole „oświatowej" widzą wszystko w czarnych barwach i są gotowi na wszystko, byle być robotnikiem (gdzie to obojętne) i mieć dobrą płacę, o którą nieumiejętnie walczą. O prawdziwej walce zawodowej nic rzeczowego nikt nie mówi. Tylko polska burżuazja, Radziwiłł i tem podobne bzdurstwa, z czego wszyscy się śmieją, bo widzą, że polak ma „węża" w kieszeni, a nie kapitał.

Po takich referatach, następują pieśni (pardon - hymny!) śpiewane na nutę niemiecką: Zu Mantua in Banden der treue Hoffer lag... (W Mantui w więzach biedny Hoffer leżał... Jest to narodowy bohater niemców w Tyrolu), które kończą się na: „my proletarjacka przednia straż..."

I u nas w Oświęcimiu jest organizacja T. U. R. Skład jej osobowy to przeważnie młodzież uchodźców ze Śląska Cieszyńskiego z baraków, z małą domieszką młodzieży kolejarskiej i Kasy Chorych. Są tam i starsi na czele z p. Kanferem z papowni Kuznitzky'ego, lecz to nas nic nie obchodzi.

Zebrania swoje odbywają w domu p. Wysogląda w Brzezince, obok stacji kolejowej.

Oprócz tego mają czerwoną scenę, na której grają dosyć "socjalistyczne" sztuczki, jak to miało miejsce z okazji jej otwarcia.

Nie miałbym nic przeciw takiej „pracy oświatowej", gdyby nie restauracja p. Wysogląda, która mieści się w tym budynku i rozpija młodzież.

Dajmy na to, jeśli taki młodzieniec każdego dnia wypije szklankę piwa, czy kieliszek wódki, to w końcu staje się nałogowym i przepada dla rodziców.

W domu nędza aż piszczy, a tu pijatyka i pijatyka, a auto Haberfelda ciągle zwozi i odwozi beczki i skrzynki z piwem, otwierając nową linję autobusową... na stację.

I jak tu pić w dzień powszedni, w sobotę, w niedzielę do późnej nocy -- nie rozumiem.

Że czasem to piwo bywa dosyć silne, słyszą wszyscy przechodnie, jak żony i matki wyprowadzają swoich synów i mężów do domu.

Chyba to jest również jeden z punktów programu?!

W mieście i na stacji dosyć mamy nor demoralizacji, bagien, w których topią się synowie i ojcowie polskich rodzin, a ta ostatnia chyba nie przyniesie poprawę losu naszego polskiego robotnika.

Popatrzcie się, czy mniejszościowa „burżuazja" pije !...

Radzimy matkom i żonom stanowczo zaprotestować przeciw takiej "pracy" i żądać od władz usunięcia jeszcze jednego miejsca zepsucia.

Były socjalista.


KORESPONDENCJE.

Z ruchu oświatowego w Brzezince.

W dniu 7 września b. r. z inicjatywy Związku Okręgowego T. S. L. w Brzeszczach odbył się wiec oświatowy w Brzezince, celem ożywienia Koła T. S. L. i reorganizacji Zarządu.

Przewodnictwo obrad prowadził p. Marcin Krzemień, naczelnik gminy. Referat o obecnej stagnacji Koła T. S. L. w Brzezince wygłosił prezes Okręgowy T. S. L. p. Kosoń, który wspomniał tradycyjną przeszłość T. S. L. w Brzezince oraz w rzeczowo ujęty sposób podał przyczyny obecnego zastoju i zaniku pracy Zarządu Koła. Zebrani na wiecu przeważnie pracownicy kolejowi w dyskusji określali sposoby ożywienia T. S. L. w Brzezince, przyczem uchwalono zreorganizować działalność przez wybór nowego Zarządu Koła.

Sekretarz okręgowy p. Szczodrowski podał wytyczne dla prowadzenia pracy oświatowej w sezonie zimowym i apelował do zebranych, by dla wzniosłej idei T. S. L. zaniechali obojętności.

Prezesem Koła wybrano p. Marcina Krzemienia, zastępcą p. Marję Schneiderównę, nauczycielkę, sekretarzem p. Stanisława Bielskiego, Skarbnikiem p. Ludwika Dąbrowskiego, urzędnika kolejowego.

Wypada w końcu nadmienić, że przez odbycie wiecu oświatowego nadano świeży kierunek pracy Kołu T. S. L. w Brzezince, które winno pamiętać, iż tylko przez zgodną działalność można dojść do wspanialych widoków dla dobra Państwa.

m.

Z ruchu oświatowego w Jawiszowicach.

W dniu 21 września b. r. odbył się w Jawiszowicach wiec oświatowy zwołany przez Związek okręgowy T. S. L. w Brzeszczach, celem zadecydowania dalszego istnienia tamt. Koła T. S. L. -- Przy udziale kilkudziesięciu osób, szczególnie zbiorowej obecności członków Związku Strzeleckiego -- przewodnictwo objął ks. Antoni Sznajdrowicz, proboszcz.

Referat o potrzebie zdrowych zasad obywatelskich w Polsce wygłosił ks. Bolesław Sarna, prezes Koła T. S. L. w Oświęcimiu, który w swoim przemówieniu zaznaczył o ważności T. S. L. w dzisiejszej dobie i uzasadniał potrzebę wychowania obywatelskiego wśród szerokich mas włościaństwa.

Prezes Okręgu T. S. L. p. Kosoń w krytycznem wykazaniu dotychczasowej działalność Koła T. S. L. w Jawiszowicach z naciskiem podnosił obojętność mieszkańców dla T. S. L., która swój wyraz znalazła, iż decydować się musi, czy Koło ma nadal istnieć. Omawiając zadania T. S. L. wspomniał o konieczności zajęcia się wychowaniem dzieci w wieku przedszkolnym, urządzenia kursów dla kobiet i chęci do czytelnictwa.

Zaznaczył, iż podstawą istnienia T. S. L. jest utrzymanie wspólnej zgody z miejc. Towarzystwami jak również podniósł, iż zjawisko obojętności dla T. S. L. już kilkakrotnie było publicznie omawiane.

Po referacie wywiązała się dyskusja zebranych, którzy jednogłośnie uchwalili dalsze istnienie Koła T. S. L. -- Wybrano nowy Zarząd. Prezesem Koła obrano p. Wiktora Hippmana kier. szkoły, zastępcą p. Marjana Jarosza, sekretarzem p. Juljana Bielenina, skarbnikiem p. Jana Baklarza, bibljotekarzem p. Jadwigę Kowalską, nauczycielkę.

Po przeprowadzonym wyborze zapisało się na członków 15 osób, oprócz tego Związek Strzelecki w liczbie 30 osób również przystąpił na członków Koła T. S. L.

Po udzieleniu wskazówek przez prezesa Okręgu p. Kosonia nowemu Zarządowi, jakie wytyczne zadania ma przeprowadzić w najbliższym czasie - wiec oświatowy hymnem „Boże coś Polskę" został zakończony.

Nowemu Zarządowi Koła w Jawiszowicach życzymy owocnej pracy na polu oświatowem, która dla gminy jest tak ogromnie doniosłą.

R.

WIADOMOŚCI Z BRZESZCZ.

Budowa szkoły.

Budowa nowocześnie urządzonej 7-o kl. szkoły powsz. w Brzeszczach postępuje raźno naprzód. Dotychczas wybudowano jednopiętrowy budynek i nakryto dachówką, zaś prace wewnętrzne, jak instalacje, tynkowanie i t. p. mają być dokonane przez zimę i wiosnę, tak, że zgodnie z obliczeniami - otwarcie nastąpi z nowym rokiem szkolnym. Zasługa to Komitetu Budowy, który nie szczędzi trudu około zyskiwania funduszów. Oby nie ustawali w swej pracy, pamiętając, że wiele młodzieży musiało w tym r. szk. odejść od progu szkoły; nie mogąc znaleźć pomieszczenia!

Em-te.

Kopalnia węgla w Brzeszczach pracuje już pełne sześć dni w tygodniu, stwarzając przez to lepsze warunki bytowania u pracujących, gdyż poprzedni 4-o dniowy tydzień roboczy dawał się im dotkliwie odczuć.

Em-te.

Z żałobnej karty. W dniu 13 września b. r. zmarł ś. p. Walenty Senkowski, obywatel gminy Brzeszcze, przeżywszy 78 lat. Przez długie lata piastował zmarły godność sekretarza Gminy, oraz Rady Szkol. Miejsc. przeprowadzając na terenie gminy wiele pożytecznych uchwał. Zmarł cicho zaopatrzony św. Sakramentami, jak ciche było Jego całe życie. Osierocił żonę z dziećmi i wnukami. Cześć Jego pamięci!

Em-te.

Dziesięciolecie pamiętnej bitwy pod Radzyminem.

Pod przewodnictwem starosty p. Zarzeckiego odbyło się dnia 18 września b. r. zebranie obywatelskie celem urządzenia uroczystości dziesięciolecia pamiętnej bitwy pod Radzyminem, a w następstwie tejże zawarcie zaszczytnego dla oręża polskiego pokoju z bolszewikami. Uchwalono urządzić jak najokazalej tę uroczystość, postanawiając obok komitetu powiatowego w Oświęcimiu ustanowić we wszystkich wioskach komitety lokalne. Uroczystość w Oświęcimiu odbędzie się w niedzielę dnia 19 października r.b., a ustalenie programu powierzono osobno wybranej komisji pod przewodnictwem p. Orłowskiego.


Informator w sprawach emigracyjnych.

Nie należy wyjeżdżać do Mysłowic bez załatwienia formalności urzędowych w urzędach pośrednictwa pracy.

Wobec ciągle powtarzających się wypadków, że robotnicy pragnący wyjechać do Francji, zgłaszają się do rekrutacji wprost w Mysłowicach (bez załatwienia formalności w Urzędach Pośrednictwa Pracy). Urząd Emigracyjny polecił Państw. Urzędom Pośrednictwa Pracy podać do wiadomości ludności, że w Mysłowicach nikt, z pominięciem właściwego Urzędu Pośrednictwa Pracy, nie może być zarekrutowany na wyjazd do .Francji i, że zgłaszający się samorzutnie nie są do transportów przyjmowani i zmuszeni są do powrotu na własny koszt.


DZIAŁ SPORTOWY

8-lecie Towarzystwa Sportowego „Unja" w Oświęcimiu 3. W dniu 5 października b. r. Towarzystwo Sportowe „Unja" w Oświęcimiu 3 obchodzi 8-lecie swego istnienia. - Program obchodu:

o godz. 9-tej rano Msza św. w Kaplicy;

o godz. 14-tej Festyn na placu obok baraku No. 1;

o godz. 15-tej na boisku sportowym „Soły" zawody w piłkę nożną pomiędzy T. S. Unia (Oświęcim --- K. K. S. Unia (Kraków);

o godz. 20-tej Zabawa z tańcami w sali bar. No. 26.

Wyniki Zawodów Sportowych:

21. IX. 1930 r. T. S. Unia - Ż. T. G. S. Kadimah 4:3 (4:2).

Drużyna Unji mimo rocznej przerwy w rozgrywkach zwyciężyła zupełnie łatwo dość wysoko technicznie stojącego przeciwnika. Bramki dla zwycięźców padły 2 ze strzałów Chodackiego i 2 ze strzałów J. Szulca. - Od dwucyfrowego wyniku ochronił Kadimah doskonały bramkarz, który puścił jedynie strzały wprost niemożliwe do obrony.

Publiczności z powodu niepogody stosunkowo niewiele.

Sędziował b. słabo p. Sedlak, którego nie zdecydowane rozstrzygnięcia raziły widza i denerwowały graczy.

(A. M.)

21. IX. 1930 r. T. S. Czarni - T. S. Soła 5:3

Zasłużone zwycięstwo bardzo ładnie grających Czarnych, którzy pod względem technicznym przewyższali swego A-klasowego przeciwnika.

Publiczności z powodu niepogody mało.

(A. M.)

14. IX. 1930 r. K. S. „Hrusov" Mor. Ostr. - T. S. "Czarni" Oświęcim, 2:2 (1:2)

Powyższe zawody mimo całodziennego deszczu ściągnęły na boisko wielką ilość publiczności. Gra sama ze względu na rozmokły teren nie stała na wysokim poziomie. Wynik powyższy odpowiada przebiegowi gry.

Sędziował p. Posner z Bielska b. dobrze.

_

14. IX. 1930 r. Ż. T. G. S. Kadimah Oświęcim - R. K. S. „Brzeszcze". (1:1 ) 1:0).

Do pauzy lekką przewagę mają „Kadimianie", dopiero po zmianie boiska goście przeprowadzając kilka ataków zdobywają wyrównującą bramkę.

Sędziował p. Sedlak naogół dobrze.

_

Odpowiedzi Redakcji.

WP. R. K.: Zgadzamy się całkowicie z WP. Narazie nie możemy zmienić na tygodnik - trochę później tak.

WP. J. S. Spytkowice: Zajmiemy się tą sprawą w następnym numerze.

WP. H. T. Wiersz „Nasza wioska" słaby. Nie zamieścimy.

WP. J. Piw.: Chętnie udzielamy wszelkich informacyj. Informator emigracyjny zaprowadziliśmy.