"Ze słomy robi się powróz, którym zwiążą nawet słonia" (indyjskie)
Gości on-line: 21    
 
  4 września 2015 - wschód: 6:02, zachód: 19:21
  Imieniny obchodzą: Ida, Liliana, Roch
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Miłość w cieniu zagłady

02.06.2009

 

 

Wydany przed kilkoma dniami komiks „Miłość w cieniu zagłady”, przedstawia historię obozowej miłości Edka Galińskiego i Mali Zimetbaum, którzy podjęli 65 lat temu ucieczkę z KL Auschwitz w dniu 24 czerwca 1944 r.

Edward Galiński urodził się 5 października 1923 r. w Tuligłowach koło Jarosławia. W dniu 14 czerwca 1940 r. został przywieziony pierwszym transportem więźniów politycznych z Tarnowa do KL Auschwitz. Po jakimś czasie udało mu się dostać do „lepszego” komanda i zaczął pracować w obozowej ślusarni. Jej szefem był esesman Edward Lubusch, Niemiec rodem z Bielska, niewiele starszy od Edka Galińskiego, wyróżniający się tym, że nie znęcał się nad więźniami, a wręcz im pomagał.

Mala Zimetbaum była Żydówką. Urodziła się w Brzesku 26 stycznia 1918 r. Wraz z całą rodziną wyemigrowała w 1928 r. do Antwepii. Biegle posługiwała się: flamandzkim, francuskim, niemieckim, angielskim, polskim i trochę rosyjskim.

Aresztowana została w połowie września 1942 r. podczas łapanki Żydów na Dworcu Centralnym w Antwerpii i przywieziona później do KL Auschwitz. Dzięki ujmującej powierzchowności oraz znajomości kilku języków obcych została zatrudniona w obozie kobiecym jako tłumaczka i goniec. Funkcja ta wiązała się z przywilejem poruszania się po terenie obozowym.

Edward Galiński pracował w ślusarni na terenie obozu macierzystego w Oświęcimiu. Pod koniec 1943 r. zaczął się starać, co wkrótce doszło do skutku, o przeniesienie do komanda instalatorów w Brzezince. Miał bowiem nadzieję, że stąd uda mu się łatwiej zorganizować ucieczkę wraz z przebywającym w tym obozie jego przyjacielem z Jarosławia, Wiesławem Kielarem, więźniem oznaczonym numerem 290. Plany ucieczki zostały opracowane i w następnym roku zaczęły nabierać coraz bardziej realnych kształtów.

W połowie lutego 1944 r. Edward Galiński porozumiał się ze wspomnianym już esesmanem Edwardem Lubuschem, który nielegalnie przekazał mu mundur esesmański i pistolet z kilkoma nabojami. Datę ucieczki wyznaczono na czerwiec tegoż roku. Edward Galiński, przebrany w dostarczony mundur jako lepiej znający język niemiecki miał jako rzekomy esesman konwojować Wiesława Kielara do pracy.

Edward Galiński i Mala Zimetbaum poznali się na przełomie 1943 i 1944 r. „Kocham i jestem kochana” – wyznała Mala jednej ze współwięźniarek. Edek zwierzył się z kolei ze swych uczuć Wiesławowi Kielarowi, który po tym wyznaniu zrezygnował z udziału w planowanej ucieczce. Jego miejsce zajęła Mala. 24 czerwca 1944 r. ubrała się w przygotowany wcześniej kombinezon roboczy. Edek włożył otrzymany od Lubuscha esesmański mundur i przypiął do pasa kaburę, w której był pistolet z nabojami. W ten sposób przekroczyli linię obozowych posterunków, legitymując się skradzionym przez Malę i podrobionym blankietem przepustki dla SS.

Za namową Mali poszli w kierunku Słowacji. Tam zamierzali ukryć się u jej krewnych, lecz 6 lipca 1944 r. natknęli się w Beskidzie Żywieckim na niemiecki patrol. Rozpoznanych uciekinierów skierowano ponownie do KL Auschwitz. O ich ujęciu komendantura obozowa powiadomiła władze zwierzchnie telegramem z 27 lipca 1944 r.

Obozowe gestapo chciało wymusić zeznania, skąd Edek wziął mundur SS i pistolet, lecz ani on, ani Mala nie zdradzili nikogo. W grypsach, wysyłanych do Wiesława Kielara, prosili, żeby uspokoił Lubuscha i więźniów wtajemniczonych w ich ucieczkę, by niczego się nie obawiali.

W drugiej połowie sierpnia 1944 r. w obozie męskim w Brzezince dla Edka Galińskiego postawiono szubienicę, a nieopodal, w obozie kobiecym, drugą - dla Mali. Zginęli w tragicznych okolicznościach.

Wiesław Kielar tak zapamiętał to wydarzenie: „Edek śmiało wszedł na podium, po czym do razu stanął na taborecie ustawionym pod szubienicą. Pętla dotykała jego głowy. Rozległa się komenda: „Achtung” – i po chwili w zupełnej ciszy wysunął się jeden z esesmanów (...). Z kartki trzymanej w ręce zaczął czytać wyrok w języku niemieckim. W tym momencie Edek, stojąc na taborecie, poszukał głową otworu pętli i odbiwszy się odeń mocno nogami, zawisł. (...) Esesmani nie pozwolili jednak na taką demonstrację. Podnieśli krzyk, a lagerkapo w porę się zorientował. Złapał Edka w pół, postawił na taborecie, rozluźnił pętlę. Niemiec skończył czytanie wyroku w języku niemieckim i zaczął czytać w języku polskim. Czytał szybko i niewyraźnie. Spieszył się. Edek odczekał, aż skończy. W momencie zupełnej ciszy krzyknął nagle zdławionym głosem: „Niech żyje Polsk...”. Ale nie dokończył. Lagerkapo nagle poderwał taboret, pętla tym razem zacisnęła się mocno. (...) ”Czapki zdjąć!!!” – rozległa się niespodziewanie polska komenda (...). Cały obóz oddawał hołd zmarłemu”.

Przebieg egzekucji Mali tak wspomina Sara Goldberg, której Mala w obozie uratowała życie: „22 sierpnia 1944 r. zwołano więźniarki obozu kobiecego w Brzezince na plac apelowy, gdzie miała się odbyć egzekucja Mali Zimetbaum. Mala trzymała się dzielnie do końca. Podczas odczytywania wyroku podcięła sobie żyły żyletką, którą wcześniej schowała we włosach i skrwawionymi rękami spoliczkowała esesmana. Zawołała do więźniarek: niedługo będziecie wolne, trzymajcie się. Umierającą wrzucono na wózek, który dwie więźniarki obwoziły po placu apelowym, abyśmy dobrze widziały co się stanie, gdy któraś z nas będzie chciała pójść w ślady Mali”.

Przedstawione w komiksie wydarzenia w miarę możności wiernie oddają realia historyczne, szczegóły topograficzne obozu Auschwitz-Birkenau, przebieg wypadków, jak również sylwetki uczestników i bohaterów tych zdarzeń. Okoliczności towarzyszące historii „miłości w cieniu zagłady” znajdują potwierdzenia w licznych wspomnieniach i relacjach świadków.

Adam Cyra