"W łaźni wszyscy są równi. Kierownictwo myje się w domu" (radzieckie)
Gości on-line: 16    
 
  28 sierpnia 2014 - wschód: 5:51, zachód: 19:36
  Imieniny obchodzą: Patrycja, Erazm, Augustyn
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli ''Oświęcim i zakład Salezyanów'' - ''Tygodnik Illustrowany'' 1905 r.

01.02.2009

 

 

Zamieszczamy poniżej artykuł pt. "Oświęcim i zakład Salezyanów" pochodzący z "Tygodnika Illustrowanego", nr 50-51 z 23 grudnia 1905 roku. Zachowujemy oryginalną pisownię tekstu.


Oświęcim jest starożytną osadą, której początkowe dzieje toną w ciemnościach przedhistorycznej epoki i pierwszych chwil naszych dziejów. Na mapie Edrisego z r. 1150 oznaczone jest to miasto jako kwitnące. W r. 1179 Kazimierz Sprawiedliwy darował Oświęcim z Zatorem, Kętami, Wadowicami i Żywcem jako księstwo Mieczysławowi Raciborskiemu, synowi Władysława Plwacza, jako chrzestny ojciec jego dziecka. Tak powstało księstwo oświęcimskie, którego stolica Oświęcim - dobrej renomy zażywał w dawnej Polsce. W następujący sposób uwydatnia się to w popularnym czterowierszu, na cześć miast należących do księstwa: "Oświęcim grodem sławny - Zator sejmikami, a Kęty świętym Kantym, jakoteż targami. Wadowice szczycą się mądrym Wadowitą, Żywiec szerokiem państwem, wieżą znamienitą." Prócz tych pięciu miast należało do księstwa 159 wsi, jak czytamy w Słowniku Geogr. Król. Pols.

Księstwo Oświęcimskie miało w herbie czerwonego orła ze złotą literą O na piersiach. Ten herb zachowało także po wcieleniu do województwa Krakowskiego, jako starostwo. Jego mieszkańców zrównano w prawach z poddanymi polskimi, zachowano im jednak odrębnych urzędników i sejmiki. Nabycie tego księstwa miało wielką doniosłość dla Polski, gdyż był to obszar zaludniony przez czysto polską ludność, a zaledwie o kilka mil odległe od stolicy.

Wojna szwedzka zniweczyła miasto prawie zupełnie, w czasie oblężenia Krakowa (1655), tak, że lustracya z r. 1660 wykazuje: Domów tylko 20, rzemieślników 6, kiedy przed wojną przy 500 domostwach liczono 200 rękodzielników. Również smutny stan przedstawiał zamek. Była w nim izba sądowa o siedmiu oknach, staroświecki ołtarz w kaplicy, której sklepienie się waliło, i kancelarya sklepiona; wieża szlachecka wymagała rychłej naprawy. Już przedtem upadł zamek i w 1630 r. naprawiał go starosta Piotr Komorowski, przyczem zwrócił Solę w inne koryto, aby nie psuła murów zamkowych.

Za rządów austryackich był w zamku skład soli przez dłuższy czas, usunięto go jednak, gdy 1813 r. jeszcze bardziej zniszczył mury wylew Soły. W r. 1818 ogłoszono księstwo Zatorskie i Oświęcimskie, ale bez obwodu, za należące do rzeszy Niemieckiej, jako część Czech, co dopiero w warunkach pokoju praskiego w. 1866 r. odwołano. W 1863 r. pożar zniszczył kościół, ratusz i 130 domów. W czasie wojny austryacko-pruskiej, 27 czerwca 1966 r. (oczywista pomyłka - przyp. redakcji) stoczył tu pułk piechoty austryackiej i oddział ułanów krwawą utarczkę z Prusakami, którzy zajęli dworzec, przekroczywszy niespodziewanie granicę. Po kilku daremnych atakach piechoty, usiłującej wziąć bagnetem dworze, w którym się wojsko pruskie zamknęło, ustawiono cztery działa na zamku i przy ich pomocy odzyskało wojsko austryackie chwilowo utraconą pozycyę. Miasto niewiele ucierpiało przy tem starciu.

Były tu nadto dwa klasztory: Dominikanów i Franciszkanów i kościół św. Mikołaja.

Książę oświęcimski Władysław (1313-1326) wybudował w Oświęcimiu wielki gotycki kościół św. Krzyża i oddał go w zarząd OO. Dominikanom.

Klasztor Dominikanów założyła ks. oświęcimska Eufrozyna w XIV w. (por. Siejkowski, Dni roczne; Kraków 1743) wkrótce po zbudowaniu klasztoru krakowskiego. Powiada o nim Długosz (L. B., III, 458), że był z kolei czwartym tego zakonu, notabili fabrica murorum latere coctili aedifactum. Szturmom band husyckich oparł się zwycięsko, W r. 1519 został odrestaurowany, ale później zajęli go kalwini i przez 150 lat służył kościół klasztorny pod wezwaniem św. Krzyża za zbór helwecki. Szwedzi zajęli go w r. 1655. Po zniesieniu klasztoru w r. 1812 sprzedał rząd opustoszałe mury. Pozostały jeszcze ruiny, mianowicie z okrągłej wieży 23 łokcie (13.6 mt.) i dom z ruin klasztoru. Kaplica św. Jacka na cmentarzu klasztornym, zdobna malowidłami i napisem grobowym kasztel. Ocieskiego, zamienioną na śpichlerz; są pod nim groby Dominikanów; niewiadomo zaś, czy w O. znajdowały się także groby książąt, gdyż śladów niema nigdzie. Klasztor Franciszkanów i kościół św. Mikołaja leżał poza obrębem dzisiejszego miasta. Obadwa uległy takiemu zniszczeniu, że nawet śladów z nich nie pozostało. Zamek stał na wzgórzu, które podmywa Soła. Małą jego część zajmują kancelarye, reszta jest ruiną. Frontowy mur ma 25 łokci (150 cm.) grubości, a obok zamku sterczy ostatek czworobocznej narożnej wieży, 40 łokci (24 mt.) wysoki, do której wejść można dopiero z pierwszego piętra, co wskazuje, że pochodzi z XI w. W najwyższem sklepieniu ma 16 łokci (9.6 mt.). Z najwyższego piętra przedstawia się wspaniały widok na Tatry i płaszczyzny Śląska i Krakowskiego księstwa.

W r. 1813 podmył wylew wody częściowo zamek i sprowadził jego zniszczenie. Rząd austryacki urządził w nim skład soli, ale później przeznaczył na rozebranie i część sprzedał jako kamieniołom.

Obecnie pierwszorzędną osobliwością jest w Oświęcimiu zakład księży Salezyanów, mieszczący się po części w nowo pobudowanych gmachach, poczęści zaś w odrestaurowanych zabudowaniach dawnego dominikańskiego klasztoru.

Gdy cesarz austryacki Józef II skasował konwent oświęcimski wraz z setkami innych klasztorów, kościół pustoszał z dniem każdym, aż wreszcie w roku 1816 został zupełnie zdesakrowany. W kilkadziesiąt lat potem ruiny kościoła uległy haniebnej profanacyi.

Dopiero w r. 1894 wykupił je za ofiary ludu ś. p. ks. prałat Knycz. W roku 1898 sprowadzono do Oświęcimia Salezyanów, i gdy się przy kościele osiedlili, wzięto się do restauracyj świątyni.

Chociaż kościół jeszcze nie jest wykończony, bo restauracya z powodu braku środków powoli postępuje, przecież każdy odpust ściąga tu wielkie rzesze ludu ze wszystkich trzech dzielnic Polski. Nasza illustracya przedstawia widok zakładu, jak się będzie przedstawiał po ukończeniu restauacyi.

Wykończenie kościoła będzie wymagało jeszcze wielkich nakładów, ale za to świątynia w Oświęcimiu będzie się zaliczała do największych i najpiękniejszych w Polsce.

Stosunki Zgromadzenia Salezyanów z Polską datują się od niedawna.

Pominąwszy istniejący w Miejscu Piastowem w Galicyi zakład wychowawczy, założony przez Salezyanów, ale dziś od tego zakonu niezależny, istnieje w Galicyi, jedynie tylko w Oświęcimiu, poważny instytut w rękach tego zakonu. Zakład w Oświęcimiu, założony w roku 1900, a poświęcony w r. 1901 przez kardynała Puzynę, nie mając stałych funduszów, udziela swej dobroczynności w miarę sił. Sieroty bez ojca i matki, które nic własnego nie posiadają, utrzymywane bywają zupełnie kosztem zakładu; kto ma ojca lub matkę, albo posiada jaką własność, powinien według możliwości podzielać wydatki na utrzymanie, na książki i t. d. Walcząc nieraz z zupełnym brakiem środków, zdołał się jednak zakład zaopatrzyć stopniowo w inwentarz, niezbędnie potrzebny w szkołach, warsztatach i t. d., a opierając się wyłącznie na swoich siłach nauczycielskich, udziela nauki w czterech klasach gimnazyalnych, w czterech rzemieślniczych kursach uzupełniających i prowadzi cztery warsztaty: ślusarski, stolarski, krawiecki, i szewski.

Następująca tablica wykazuje stopniowy rozwój tej instytucyi:

W lutym 1901 roku było w zakładzie uczniów - 30
W sierpniu 1902 roku - 105
W listopadzie 1903 roku - 189
We wrześniu 1903 roku - 232
We wrześniu 1905 roku 245

Z tej liczby połowa przypada na wychowanków, pobierających wykształcenie gimnazyalne, połowa zaś na młodzież uczącą się rzemiosła.

W Galicyi daje się odczuwać szczególny brak zakładów, w którychby się wychowywała młodzież robotnicza i kształcąca się na uczciwych i dzielnych rzemieślników. W tym więc celu powstał nowy zakład oświęcimski, który ze względu na to że, biedni chłopcy, po ukończeniu klas nie mogliby ponosić wydatków za dalszą naukę, przeważnie uwzględnia prośby chłopców zgłaszających się do rzemiosła.

Rzemieślnicy zaś, prócz fachowego wykształcenia rękodzielniczego, pobierają w systematycznie prowadzonych klasach naukę religii, języka polskiego i niemieckiego. rachunków, rysunków i muzyki.

Obecnie dział rzemieślniczy dzieli się na cztery warsztaty: ślusarski, krawiecki, stolarski i szewski, jednakowoż chłopcom z nadzwyczajną zdolnością zakład oświecimski udziela prywatnej nauki gimnazyalnej.

Dobroczynny i społeczny charakter zakładu uwydatnia się w zestawieniu statystycznem wysokości opłat szkolnych.

Zakład Salezyański w Oświęcimiu nie pobiera opłat podług stałej i niezmiennej normy. Norma ta raczej stosuje się do stopnia zamożności uczących się, przyczem miesięczna kwota wynosi najwyżej 22 korony dla studentów, a 12 koron (5 rub.) dla rzemieślników. W roku bieżącym 58 wychowanków płaci po 22 korony, 50 po 12 koron; 14 studentów po 10 koron, kilkudziesięciu od 3 koron na miesiąc do kilkunastu, a 61 wychowanków nie płaci żadnych opłat.

Dyrektorem zakładu jest ks. dr Manassero, który przybył z Włoch przed kilku laty dla objęcia kierownictwa zakładem, a dziś już dość dobrze mówi po polsku.

Oświęcim z powodu swego korzystnego położenia dla handlu jest zamożnem miastem i należy do najschludniejszych miast galicyjskich, mimo braku wyższych szkół i wyższych urzędów. Zabudowane w rynek i kilka ulic piętrowemi kamienicami, z dawnym, w zeszłem stuleciu przebudowanym (1792 r.) ratuszem, ma dosyć dobre bruki i chodniki, jednak liczba mieszkańców nie dorównywa tej, jaka była w epoce najświetniejszej tego miasta w XIV i XV wieku.

Archiwalny egzemplarz "Tygodnika Illustrowanego" użyczył nam ze swoich zbiorów p. Mirosław Ganobis.