"Podziwiać należy wielkie czyny, a nie wielkie słowa" (Demokryt)
Gości on-line: 16    
 
  28 kwietnia 2015 - wschód: 5:26, zachód: 19:56
  Imieniny obchodzą: Waleria, Ludwik, Paweł
pokaż wszystkie

Spotkania z Klio ... czyli Zapomniany bohater z Libiąża

23.04.2009

 

 

Podczas okupacji hitlerowskiej w Libiążu, obok istniejącej do dzisiaj kopani „Janina”, powstał we wrześniu 1943 r. podobóz KL Auschwitz, noszący nazwę „Janinagrube”.

Jednym z więźniów tego podobozu był austriacki Żyd, Adolf Volk, który po wojnie, 22 listopada 1945 r., złożył kilkustronicowe oświadczenie w wiedeńskiej kancelarii adwokata dr. Marcina Hőberle na temat uratowania mu życia przez mieszkańca Libiąża o nazwisku Piotr Dulowski.

Adolf Volk urodził się 21 grudnia 1923 r. i pochodził z Wiednia. Tam aresztowany został przez gestapo 3 maja 1942 r. Przez ponad jedenaście miesięcy przebywał w wiedeńskim areszcie śledczym, gdzie skazano go na rok karnego więzienia za „zhańbienie rasy”. Po kilku tygodniach pobytu w policyjnym więzieniu w Wiedniu został 24 czerwca 1943 r. przywieziony transportem zbiorowym do KL Auschwitz i oznaczony numerem obozowym 124652.

W połowie listopada tegoż roku przydzielono go do komanda zewnętrznego w kopalni „Janina” w Libiążu, gdzie po jakimś czasie udało mu się nawiązać łączność z miejscowym robotnikiem cywilnym Janem Bocharkiem, a następnie za pośrednictwem Piotra Dulowskiego, rzeźnika z Libiąża, porozumieć się korespondencyjnie ze swoją matką Anną Volk w Wiedniu, która już po miesiącu przyjechała do Libiąża i powtarzała te odwiedziny co dwa tygodnie. Podczas swojego pobytu mieszkała stale u rodziny Dulowskich.

Przy jej pomocy Piotrowi Dulowskiemu udało się przekupić SS-Rottenführera Maxa Illiga, szefa kuchni dla esesmanów w podobozie "Janinagrube", który spowodował przeniesienie jej syna i zatrudnienie go jako pomocnika kucharza we wspomnianej kuchni SS. W ten sposób Adolf Volk uwolniony został od morderczej pracy, ponad siły, wykonywanej w libiąskiej kopalni przez więźniów podobozu "Janinagrube", która z pewnością w krótkim czasie spowodowałaby jego śmierć.

Jako pomocnik kucharza Adolf Volk, dwa lub trzy razy w tygodniu, kupował mięso u Piotra Dulowskiego w Libiążu dla obozowej kuchni SS. Przy nabywaniu towaru rodzina Dulowskich przekazywała Adolfowi Volkowi duże ilości żywności w celu potajemnego jej rozdzielenia wśród więźniów.

„Dzięki tym podarkom w naturze – zeznał w swoim powojennym oświadczeniu Adolf Volk – uratowało się przed śmiercią głodową wielu więźniów obozu koncentracyjnego. Poza tym przy sposobności zakupu towaru miałem możność rozmawiać ze swoją matką, która zawsze wykorzystywała tę sposobność i zatrzymywała się właśnie w tym czasie u rodziny Dulowskich, i dzięki jej słowom pełnym pociechy odzyskiwałem hart ducha i moc wewnętrzną”.

Oświadczenie Adolfa Volka, przetłumaczone 6 grudnia 1945 r. z języka niemieckiego na język polski przez tłumacza przysięgłego z Krakowa, dr. Kazimierza Bulasa, dopiero niedawno zostało przekazane pracownikom Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i stanowi ono cenny dokument, świadczący o jeszcze jednym, dotychczas nieznanym przypadku, uratowaniu życia Żydowi przez Polaków.

Adam Cyra